„Bitcoin powinien zostać zbanowany” – kolejny przeciwnik kryptowalut

Ekscytacja kryptowalutami wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Bitcoin jest faktycznie nieobliczalny co udowadnia wczorajszy dzień. Najpierw niezwykłe wzrosty do granicy 12 tysięcy dolarów. Na zakończenie dnia spadek do 10 tysięcy. Tak ogromne różnice wartości w ciągu jednego dnia pokazują jak ostrożni muszą być inwestorzy na rynku kryptowalut. Tego samego zdania są eksperci, którzy decydują się na coraz ostrzejsze wypowiedzi.

Do grona krytyków Bitcoina dołączył Joseph Stiglitz, amerykański ekonomista, który w 2001 roku został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie Ekonomii. To bardzo znana postać w kręgach i jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Trzeba przyznać, że amerykański ekonomista nie przebierał w słowach i swoje zdanie określił jasno: „Bitcoin powinien zostać zbanowany”. Należy zastanowić się, skąd aż tak negatywne opinie w kręgach doskonałych i bardzo doświadczonych ekonomistów.

Istnieje bardzo mocna różnica pomiędzy ostrzeganiem inwestorów przed kryptowalutami, a całkowita krytyka i domaganie się usunięcia ich z rynków finansowych. W końcu inwestycje zawsze wiązały się z dużym ryzykiem, a wiele osób traciło swoje majątki na instrumentach, które były zalecane i bardzo chwalone przez ekspertów w tej dziedzinie. Skąd więc taka nagonka na kryptowaluty? Odpowiedź jest oczywiście bardzo prosta: Brak nadzoru nad kryptowalutami.

Trudno się nie zgodzić, że Bitcoin to bardzo… nieformalny instrument finansowy. Nie podlegający żadnym organom kontrolującym rynek. Należy sobie jednak zadać pytanie: Jaka jest różnica pomiędzy ogromnymi stratami inwestorów na polecanych rynkach, a kryptowalutach? W zasadzie żadna. Każda inwestycja to ryzyko, dzięki metodom dywersyfikacji jesteśmy w stanie ograniczyć ryzyko bardzo dużych strat. Dlatego też, w naszej opinii, Joseph Stiglitz nieco przesadził, wyrażając pogląd, że Bitcoin powinien zostać odłączony od rynków finansowych.

Nie zmienia to faktu, że zgadzamy się poniekąd ze zdaniem krytyków. Kryptowaluty były, są i będą bardzo ryzykownym instrumentem, który nie podlega analizom technicznym i fundamentalnym ze względu na dużą niezależność. Sytuację na rynku kryptowalut predysponują inwestorzy, a także doniesienia medialne oraz rozwój technologii płatniczej. Jednak to wciąż kwestia samych inwestorów, czy chcą inwestować w kryptowaluty. A chcą. I to bardzo.

Stiglitz dodaje, że w jego opinii to właśnie brak nadzoru finansowego oraz zdecentralizowany charakter Bitcoina stoi za jego ogromnym sukcesem. Inwestor twierdzi, że kryptowaluty nie mają świetlanej przyszłości, a tendencja wzrostów w dłuższej perspektywie czasowej nie ma szans się utrzymać. Co ciekawe, i to dowodzi, że Stiglitz kieruje się zupełnie innym światopoglądem niż troska o pieniądze inwestorów, ekonomista bardzo angażuje się w rolę rozwoju pieniędzy cyfrowych.

„Odejdź od papieru i przejdźmy do gospodarki cyfrowej”. Pod warunkiem, że będzie ona pod kontrolą rządu. Najwyraźniej, zdaniem niektórych inwestorów do grona których zalicza się Stiglitz, Bitcoin byłby doskonałym pieniądzem cyfrowym, gdyby miał nad sobą nadzór finansowy. Niech inwestorzy tracą swoje pieniądze, ale przynajmniej „po bożemu”, z rekomendacją ekspertów.

Na koniec, w mojej subiektywnej opinii: Bitcoin jest ryzykiem, ogromnym ryzykiem. Ale pozwala także zarobić duże pieniądze w krótkim czasie. Jeżeli inwestorzy chcą zaryzykować, jest to ich decyzja. Krytykowanie kryptowalut tylko dlatego, że nie podlegają światowym rządom, jest bądź co bądź, nieco zakłamane. Bo na przestrzeni lat ludzie tracili pieniądze także na sprawdzonych inwestycjach, które były rekomendowane przez ekspertów. Nierzadko również przez Josepha Stiglitza. To całkowicie normalne. Zaakceptujmy więc nieodłączny element ryzyka inwestycji i dodajmy, że w przypadku kryptowalut, to ryzyko jest dużo większe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *